Informacje z kraju

Konflikt na Kaukazie z perspektywy Polski

z Stephan Georg Raabe, Anna Katharina Bölling

Reakcje i oceny

Wybuch wojny o gruziński region Południowej Osetii na początku sierpnia wywołał w krajach NATO i Unii Europejskiej zróżnicowane reakcje i oceny. Anna Bölling, Trainee Fundacji Adenauera w Polsce opisuje w swoim raporcie z 25 sierpnia br. polityczne echo tych wydarzeń w Polsce, a Stephan Raabe, dyrektor Biura Fundacji wyjaśnia kulisy tych opinii z perspektywy Europy Środkowo-wschodniej. W międzyczasie prezydent Rosji Medwiediew uznał niepodległość Południowej Osetii i Abchazji.

Wojna w Gruzji wywołała zróżnicowane reakcje w krajach Europy Wschodniej i Zachodniej. Berthold Kohler, jeden z wydawców „Franfurter Allgemeinen Zeitung” dosadnie ujął te różnice w swoim komentarzu z 15 sierpnia ”Uznanie Czechów, Polaków i Węgrów przy okazji rocznic upamiętniających historię sowieckiego ucisku za bohaterów, a w przypadku nowej agresji za neurotyków, jest nie tylko arogancją, lecz również aktem politycznej głupoty”. Koher radzi: „UE zrobiłaby dobrze, gdyby zatroszczyła się o własną jedność niż o rosyjską duszę”. Takie postawienie sprawy pokrywa się też ze stanowiskiem Polski.

W międzyczasie Rosja swoim postępowaniem sama przyczyniła się do zbliżenia stanowisk na Zachodzie. Zarówno NATO jak i UE doszły do wniosku, że Rosja swoim najazdem na Gruzję złamała standardy pokojowego rozwiązywania konfliktów, dlatego nie da się postępować, jakby nic się nie stało. Oczywiście to prezydent Saakaszwili sprowokowany aktami przemocy w części Gruzji i Południowej Osetii pierwszy sięgnął po środki militarne. Według tego, co wiadomo, ta akcja zbrojna była skutkiem złej oceny sytuacji, niemądra, nieproporcjonalna, i dlatego w końcu nieodpowiedzialna. Z politycznego punktu widzenia jest to jednak pomijane, jako że rolę pierwszoplanową odgrywa solidarność z Gruzją.

Z polskiego punktu widzenia fakty wyglądają następująco: atak gruziński nie był skierowany na bezsilnych separatystów-, lecz na stojące w gotowości jednostki rosyjskie -, których wejście było od dawna przygotowane. Rosyjskie wojsko w odpowiedzi na to weszło w głąb Gruzji niszcząc i bombardując gruzińską infrasturktuę. Zaatakowana została również ludność cywilna. Rosjanie dopuszczali się grabieży i przejęli ważne dla kraju punkty strategiczne. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego ta militarna reakcja określana przez Rosję jako „obrona konieczna” i „misja pokojowa” wykracza znacznie poza przyjęte formy działania, ponieważ nie ograniczyła się do ratowania zagrożonych obywateli rosyjskich czy też Osetyjczyków. Rosja zaatakowała suwerenne państwo, uwikłane w konflikt wewnętrzny, z wody ziemi i powietrza. Uznanie prowincji Abchazji i Południowej Osetii przez Moskwę jest wynikiem rosyjskiej agresji. Rosja pogwałciła więc bezprawnie terytorialną suwerenność i integralność Gruzji. Do nikąd prowadzą porównania sytuacji w Gruzji z Serbią z czasów dyktatury Miloševica, lub wskazywanie na podobieństwa do Kosowa, tak samo jak przytaczany przez Rosję przykład interwencji USA z 1983 w Grenadzie i 1989 w Panamie, kiedy to oddziały specjalne udzielały pomocy obywatelom amerykańskim nie prowadząc wojny ani nie okupując kraju.

W Polsce stawia się pytanie: co chcą osiągnąć władze rosyjskie, kiedy „obronę obywateli rosyjskich za granicą” (imperializm etniczny?) i „zabezpieczanie rosyjskich interesów w sąsiedztwie” (imperializm regionalny?) rozwiązują przy pomocy siły? W Warszawie wychodzi się z założenia, że Rosja daje sygnał Gruzji i innym państwom, przede wszystkim Ukrainie, iż nie toleruje dążeń do zbliżenia z Zachodem. Jednocześnie Moskwa testuje zachodnią granicę wytrzymałości i zdolność reakcji. Jeżeli były prezydent a dzisiejszy premier Putin i wspierające go koła KGB uważają rozpad Związku Radzieckiego za największą katastrofę i chcieliby w nowy sposób nawiązać do starych imperialnych tradycji mocarstwowych caratu i Związku Radzieckiego, to – jak obawia się wielu w Polsce-, Europa ma do czynienia z problemem równie niebezpiecznym jak „dyktat Wersalski” po pierwszej wojnie światowej, czyli problemie o nie małym potencjale zagrożenia.

Kraje Unii Europejskiej i NATO, które opuściły strefę wpływów imperium rosyjskiego, są na takie ambicje wyjątkowo wyczulone. Dla nich działania Rosji w Gruzji, poczynając od rusyfikacji Południowej Osetii nie jest drobiazgiem. Podobieństwa do zduszenia Praskiej Wiosny przed czterdziestoma laty i kryzys sudecki sprzed lat siedemdziesięciu nie wynikają jedynie z histerii. Tu ożywają ledwie zagojone traumy, gdyż złe doświadczenia zniewolenia i kwestionowania narodowego bytu w czasach obcej okupacji stanowią ważny element świadomości narodowej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Przez lata krajom tym nie byli dane doświadczyć prawa do suwerennego narodowego istnienia. Z tych doświadczeń wynika charakterystyczna dla tego regionu cecha psychologiczna: egzystencjalny lęk o własny kraj, który akurat w Polsce ponownie staje się coraz bardziej wyraźny (więcej na ten temat u Stanisława Frącza: „Im Spannungsfeld von Nationalismus und Integration. Zur Komplexität des Transformationsprozesses der postkommunistischen Gesellschaften unter osteuropäischen Gegebenheiten“, Bonn 2006). Ten lęk otrzymuje pożywkę od Rosji Putina, w której ponownie pielęgnuje się pomniki Stalina, w której do dzisiaj nie rozliczono się z imperialną i totalitarną przeszłością, czego jednym z symboli jest dla Polaków Katyń, która chętnie odwołuje się do swojej przeszłości z czasów, kiedy Rosja była wielka i mocarna. Dzisiaj większość Polaków znowu uważa, że rosyjska „suwerenna demokracja”, jest od wewnątrz reżimem o autokratycznych i represyjnych cechach, natomiast na zewnątrz nie jest gotowa zaakceptować suwerenności krajów sąsiednich i dostosować się do pokojowego partnerskiego porządku w Europie.

Postrzeganie sytuacji w ten sposób działa na korzyść NATO i UE oraz zbliżenia do USA (instalacja tarczy antyrakietowej w Czechach i w Polsce) i może obrócić atak na Gruzję w pyrrusowe zwycięstwo dla Rosji. Z drugiej strony przyczynia się do zajęcia zachowawczej postawy krajów Europy Środkowo-Wschodniej wobec wszelkich inicjatyw mediacyjnych, jak tych francuskiego prezydenta Sarkozego, które podejmowane są bez wystarczających ustaleń z partnerami ze Wschodu i stają się okazją do krytycznych uwag do treści i sensu. Fakt, że tekst porozumienia wynegocjowanego przez Francję dotyczącego zawieszenia broni najwyraźniej nie został nawet przedłożony krajom partnerskim, nie przyczynia się zbytnio do budowy zaufania.

Nie bez powodu kanclerz Merkel uznała za stosowne przy okazji swojej wizyty w Estonii w 26 sierpnia zareagować na obawy Europy Wschodniej dotyczące Rosji podkreślając znaczenie art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o sojuszniczym zobowiązaniu do pomocy. Z dyplomatycznego punktu widzenia jest to ostre zagranie, ale w Polsce, gdzie ostatnio premier Tusk w kontekście rozmieszczenia amerykańskiej tarczy antyrakietowej wyraził wątpliwości co do skuteczności tego zobowiązania, wypowiedzi tego typu postrzegane są to jako ważny przyczynek do budowy zaufania. Tu dąży się po wydarzeniach w Gruzji do jeszcze bardziej przyspieszonego i konsekwentnego utworzenia programu przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO. Pomijając wszelkie inne kwestie sporne w tym jednym punkcie rząd Tuska i prezydent Kaczyński są zgodni.

Czy z tej perspektywy NATO i UE mogą stanowić zagrożenie dla Rosji „wrogo” ją otaczając? W Polsce uważa się to z argument pozorny. Ponieważ ze strony wolnych i demokratycznych państw wokół Rosji nie wynika żadne niebezpieczeństwo, co najwyżej same stają się celem ambicji władz rosyjskich. Dla rozwoju demokratycznej i gospodarczo prosperującej Rosji nie da się więc tej tezy obronić. Jako bezpośredni sąsiad Rosji Polska pod rządami Tuska poszukuje realnego modus vivendi. Jednak polityka otwartych drzwi wobec Rosji się poniosła klęskę wg tutejszych opinii, zatem pojawiają się nowe pytania:

Przede wszystkim pytanie o podstawy dalszego dialogu z Rosją na tle rosyjskich planów, które z zachodnimi przekonaniami o cywilizowanej współpracy w kluczowych kwestiach wydają się być inkompatibilne. Dalej pytanie o właściwe środki do ograniczenia nowych imperialnych ambicji Rosji i faktycznego wsparcia państw, które szukają zbliżenia z NATO i EU (nowi członkowie NATO, partnerzy EU). W końcu pytanie o pozytywne wspieranie zjawisk w Rosji, które pohamują wszechrosyjski nacjonalizm poprzez praworządną pluralistyczną demokrację w kraju oraz współpracę z zagranicą.

Czy Zachód jako model pokojowego współistnienia będzie odnosił sukcesy, zależy z polskiej perspektywy od znalezienia właściwych odpowiedzi na te pytania.

podziel się

nasz zespół

Dr. Angelika Klein

Dr

Dyrektor Fundacji Konrada Adenauera w Polsce

Angelika.Klein@kas.de +48 22 845-9330 +48 22 848-5437