Inne publikacje

"Stosunki USA-Chiny pod rządami Bidena pozostaną napięte"

Prof. Heribert Dieter w Dzienniku. Gazecie Prawnej

Partnerem wydania artykułu prof. dr. Dietera z Fundacji Nauka i Polityka, na temat przyszłości stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Chinami w czasie prezydentury Joyego Bidena, jest Fundacja Konrada Adenauera.

 

STOSUNKI USA – CHINY POD RZĄDAMI BIDENA POZOSTANĄ NAPIĘTE

 

W żadnym temacie amerykańscy politycy i społeczeństwo nie są tak zgodni, jak w kwestii tego, czy Chiny stanowią wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych. Zarówno pod względem ekonomicznym, jak i politycznym stosunki między tymi krajami pozostaną problematyczne. Sekretarz generalny Xi Jinping jest przygotowany na dalszą eskalację konfliktu i wyznaczył kierunek na nadchodzące lata.

Historyczną zasługą ustępującego prezydenta USA Donalda Trumpa pozostaje jasne określenie zagrożeń, jakie stwarzają Chiny dla liberalnych demokracji i gospodarek. W przeciwieństwie do tego, jak jest to niekiedy postrzegane w Europie, Trump nie dążył do konfliktu. W maju 2018 r. umowa handlowa między tymi dwoma państwami była gotowa do podpisania – ustępujący wkrótce amerykański prezydent chciał wyników, chciał „dealu”. Jednak Chiny, prawdopodobnie decyzją samego sekretarza generalnego Xi, wycofały swoją aprobatę dla już wynegocjowanego porozumienia, zażądały poprawek i zmieniły tekst umowy błędnie zakładając, że rząd Trumpa zgodzi się na jednostronne zmiany traktatu. Wówczas poirytowany amerykański prezydent nałożył cła karne, które utrzymywane są do dziś.

Od 2018 r. nie tylko stosunki między Chinami a USA, lecz również stosunki ze wszystkimi państwami zachodnimi uległy dramatycznemu pogorszeniu. Unia Europejska również dziś podąża drogą Donalda Trumpa. Dla przyszłego prezydenta Joego Bidena korzystne jest zatem to, że prawie wszyscy sojusznicy USA zmierzają w tym samym kierunku. Lista krajów, które dziś krytycznie patrzą na Chiny, jest długa i sięga od Australii przez Japonię i Kanadę po prawie wszystkie kraje Unii Europejskiej. Szczególnie warto zwrócić uwagę na to, że Indie porzuciły swoją długoletnią powściągliwość i są teraz gotowe dołączyć do obozu krajów, które albo nie chcą rozszerzać współpracy z Chinami, albo nawet są zdecydowane ją ograniczać. Konflikty wojskowe między Chinami a Indiami w 2020 r. spowodowały, że Nowe Delhi porzuciło nadzieję na uporządkowaną i pokojową współpracę z wielkim sąsiadem.

Rządy krajów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) są wspierane przez swoich obywateli w tym ochłodzeniu relacji z Chinami. Według badania opublikowanego w październiku 2020 r. przez amerykańskie Centrum Badawcze Pew aż 73 proc. respondentów w 14 krajach tej organizacji miało negatywny lub bardzo negatywny stosunek do Państwa Środka. USA, Australia i Japonia były krajami o najwyższym bardzo negatywnym postrzeganiu Chin.

Ten sentyment bardzo ułatwia prezydentowi Bidenowi kontynuację polityki jego poprzednika wobec Chin, a jednocześnie pozwala uniknąć występowania w pojedynkę. Istnieje duża koalicja państw, które z wielką podejrzliwością śledzą politykę Pekinu. Nawet Niemcy, które w 2018 r. eksportowały do Chin więcej niż kolejne osiem krajów Unii Europejskiej razem wziętych, zdały sobie sprawę, że niebezpieczne jest prowadzenie interesów z państwem totalitarnym i uzależnianie się od agresywnych państw.

Prezydent Biden będzie tworzył nowe koalicje i tym samym kontynuował tradycje poprzednich amerykańskich prezydentów. Będzie musiał zrobić więcej niż Barack Obama, któremu – poza wycyzelowanymi przemówieniami – nie udało się zbudować mostów i zawiązać sojuszy. Nowa „zimna wojna” będzie jednak nieuchronnie oznaczać, że różnice między sojusznikami staną się mniej ważne w obliczu stawianego celu, jakim jest powstrzymanie świadomych swojej potęgi i agresywnie ekspansywnych Chin.

O tym wszystkim wie też przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping. Nie boi się jednak pozwolić wojowniczym przedstawicielom chińskiej dyplomacji na coraz to bardziej niepohamowane działania. Oni sami, określający siebie mianem wilków, stosują skrajnie agresywny styl, który nie ma nic wspólnego z tradycyjną dyplomacją. Xi w sposób oczywisty zamierza ograniczyć kontakty z krajami zachodnimi. W nowym planie pięcioletnim, który został przedstawiony w listopadzie i ma obowiązywać od 2021 r. do 2025 r., dąży się do tzw. podwójnej cyrkulacji. Sedno sprawy polega na rozwijaniu chińskiej gospodarki krajowej i uniezależnieniu jej od importu. Mówiąc z pewnym wyolbrzymieniem – Pekin dąży do autarkii.

Prezydent Biden ma zatem z jednej strony łatwą rozgrywkę, ponieważ ma wielu przyjaciół, którzy wspierają USA w ich polityce krytykowania Chin. Z drugiej strony dążenie Pekinu do samoizolacji pokazuje, że ryzyka związane z polityką bezpieczeństwa w nowej zimnej wojnie będą rosły. Należy mieć nadzieję, że Biden, w przeciwieństwie do niektórych swoich poprzedników z Partii Demokratycznej, nie pogrąży USA w nowym konflikcie militarnym.

© Dziennik. Gazeta Prawna

PROF. DR DIETER HERIBERT

profesor uniwersytetu w Hong Kongu oraz pracownik naukowy w berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka

 

Link do artykułu

podziel się

nasz zespół

Hanna Dmochowska

Hanna Dmochowska bild

public relations, kontakty z mediami, organizacja

Hanna.Dmochowska@kas.de +48 22 845-9335 +48 22 848-5437